Dnia 22.08.2013 wszyscy koneserzy podziemnych brzmień, przywołujących czasy kaseciaków i zadymionych klubów, gdzie sprzęt hi-fi służył jako najlepszy odsłuch, powinni doznać satysfakcji. Swoją premierę bowiem będzie miała płyta, będąca owocem kolaboracji Furmana i Blinsa. Kolaboracji trzymanej w tajemnicy do tego stopnia, że chyba tylko dostawcy żywności do studio wiedzieli o ich planach. Podatek od marzeń zostanie wydany niezależnie, własnym sumptem.
Znany miejskiej publiczności (z kilkunastu koncertów – choćby pod szyldem FURMANKAEES – oraz kilku zapomnianych już nagrań) Furman jak również skrycie szlifujący swoje umiejętności latami Blins, postanowili wspólnymi siłami przypomnieć o sobie słuchaczom. Niekoniecznie tym wyłącznie z okolic Będzina i Sosnowca.
Płyta jest nawiązaniem do punktu widzenia twórców, oscylującego wokół tytułowego podatku, którego formą spłaty są równocześnie znajdujące się na niej utwory. Marzenia o płycie zostały więc zrealizowane, choć wszelkie urzędy skarbowe milczą na ten temat. Miejmy jednakowoż nadzieję, że fiskus odstawi kiedyś liczby i zacznie szperać między wierszami.
Album ma wydźwięk osobisty dla autorów, ponieważ jest pewną deklaracją z ich strony, obietnicą. Szczególnie wobec siebie. Ustanawia poprzeczkę na pewnej wysokości, którą z pewnością zechcą przeskoczyć niejednokrotnie. Nie oglądając się wstecz, jest to stricte sprawdzian motywacji na ich nadchodzącą – wspólną lub w pojedynkę – drogę.
Od lirycznej strony mamy możliwość usłyszeć, od dwojga młodych ludzi, wiele myśli i spostrzeżeń na temat zagłębiowskiej rzeczywistości, które poruszyły ich podczas spłacania długu za marzenia. Treściwe projekcje wprost z blokowisk sprawią, że słuchacz nigdy już identycznie nie spojrzy przez okno na widok, ukazujący pozornie zwykłe osiedlowe boisko.
Muzycznie osadzono produkcję w klasycznej atmosferze tłustych bębnów i ciętych sampli z wosku. Brzemię odpowiedzialności wzięli – raczej znani podziemnym szperaczom – Cok, Kazzam, Morte oraz TDK, a także zajmujący się głównie brzmieniami new beats, autor doskonale przyjętego Red Cabrio- Kaees (prywatnie przyjaciel chłopaków). Miks i mastering zrealizował, będący gwarantem jakości, Oer z B.O.K. (Bisz Oer Kay).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz